W ostatnich latach w Europie i poza nią coraz częściej mówi się o Peppolu - standardowej sieci do wymiany elektronicznych dokumentów, przede wszystkim faktur. Dla wielu przedsiębiorców i firm pozostaje jednak pytanie: po co właściwie potrzebujemy Peppola? I czy to nie jest po prostu kolejny centralny system, który komplikuje nam życie?
Spójrzmy na to z dwóch stron - z perspektywy państwa i z perspektywy firm.
Dwie warstwy problemu: państwo versus firmy
1. Państwo i walka z oszustwami
Państwo, a zwłaszcza Unia Europejska, mierzy się ze stratami powodowanymi przez oszustwa VAT. Jedną z odpowiedzi jest centralny monitoring - czyli obserwowanie faktur i transakcji w jednym miejscu. Dziś składamy deklaracje kontrolne. To jednak problem głównie dla państwa, a nie dla zwykłych firm. Firmy po prostu muszą to zaakceptować i za to płacą, bezpośrednio albo pośrednio.
Ten punkt odłóżmy na bok, bo nie możemy go sami zmienić, a system zawsze będzie w pewnym stopniu centralny.
2. Firmy i chaos elektronicznych faktur
Z drugiej strony są firmy, które chcą elektronicznych faktur - przede wszystkim po to, aby oszczędzać czas, pieniądze i niepotrzebne komplikacje. Problem polega na tym, że dziś istnieje niezliczona liczba formatów, sposobów dostarczania i systemów, które ze sobą nie współpracują. Efekt?
- Miliardy koron rocznie są w Czechach wydawane na konwersję faktur z PDF do systemów firmowych.
- Firmy spędzają niezliczone godziny zbierając faktury z różnych źródeł - z e-maili, portali i poczty.
- Weryfikacja, czy faktura naprawdę pochodzi od właściwego dostawcy, to kolejny koszmar.
- A to nawet nie uwzględnia zamówień, dokumentów dostawy i innych dokumentów, które również mogłyby być elektroniczne.
Firmy chcą cyfryzacji. Ale potrzebują, żeby była ustandaryzowana i dostępna dla wszystkich.
Peppol: zdecentralizowane rozwiązanie, które działa
Właśnie tutaj wchodzi Peppol - standaryzowana europejska sieć wymiany dokumentów elektronicznych, która rozwiązuje oba powyższe problemy.
Jak działa Peppol?
Peppol nie jest centralnym systemem. To zdecentralizowana sieć, która działa podobnie do SMTP (e-mail). Każda firma może wybrać własny Access Point (punkt dostępu), który odpowiada za dostarczanie dokumentów. Te Access Pointy muszą przejść certyfikację, a do sieci mogą dołączyć tylko zweryfikowane firmy (KYC - Know Your Customer). Access Point odpowiada również za to, że dokument został faktycznie wysłany przez właściwą firmę. Odbiorca może jednocześnie określić, jakie typy dokumentów akceptuje, a inne nie zostaną przyjęte.
- Brak centralnego nadzoru: jeśli nie zażąda tego konkretny kraj, nikt nie ma wglądu we wszystkie faktury w sieci. Access Pointy wysyłają co prawda regularne miesięczne raporty, ale zawierają one tylko liczbę przesłanych dokumentów, nie ich treść.
- Punkty dostępu wiedzą tylko o dokumentach, które przez nie przeszły - nie o całym ruchu sieci.
- Centralny SML (Service Metadata Locator) działa jak DNS w internecie - mówi tylko, z którego punktu dostępu korzysta firma, na przykład na podstawie NIP.
Dlaczego Peppol jest przełomowy?
- Standaryzacja: wszyscy używają tego samego formatu (BIS 3) i protokołu - bez konwersji, bez błędów.
- Decentralizacja: żaden pojedynczy podmiot nie kontroluje całej sieci, w przeciwieństwie do centralnych systemów znanych z przeszłości.
- Zaufanie: dzięki certyfikacji Access Pointów i weryfikacji firm sieć jest bezpieczna i niezawodna.
- Globalny zasięg: Peppol jest już używany w dziesiątkach krajów i adopcja nadal rośnie. Zarejestrowane są w nim już miliony firm.
- Oszczędność kosztów: nie trzeba inwestować we własne rozwiązania - Peppol to otwarty standard wspierany przez setki dostawców.
Dlaczego Peppol ostatecznie wygra?
Nawet jeśli niektóre państwa, w tym Czechy, rozważają własne centralne systemy e-fakturowania, Peppol pozostanie. I moim zdaniem wygra - z kilku powodów:
- Jest ustandaryzowany - firmy nie muszą rozwiązywać dziesiątek różnych formatów.
- Jest najtańszy - nie trzeba budować własnej infrastruktury, a dzięki masowej adopcji będzie w wielu aplikacjach niemal darmowy.
- Jest lub będzie wspierany we wszystkich nowoczesnych aplikacjach - systemach ERP, programach księgowych i aplikacjach do fakturowania.
- Jest zdecentralizowany - żadne państwo nie może nadużyć sieci do nadzoru.
- Jest globalny - firmy, które go wdrożą, będą mogły handlować z każdym na świecie, kto korzysta z Peppola.
Krótko mówiąc: Peppol to logiczny krok naprzód. Niezależnie od tego, czy państwo go wesprze, czy nie, firmy same go wybiorą - bo to działająca droga do cyfryzacji dokumentów. I właściwie jedyna, która nie jest specyficzna tylko dla Czech i Słowacji, jak choćby PDF albo ISDOC.
Zakończenie: Peppol nie jest wrogiem, ale rozwiązaniem
Peppol nie jest kolejnym centralnym punktem, który komplikuje nam życie. To narzędzie, którego firmy potrzebowały od dawna - ustandaryzowane, zdecentralizowane i użyteczne globalnie. Państwo może wykorzystać je do walki z oszustwami, ale nie może go nadużyć do nadzoru, ponieważ sieć została zaprojektowana tak, aby była otwarta i wolna.
Jeśli chcesz być przygotowany na przyszłość dokumentów elektronicznych, Peppol to droga, którą warto rozważyć.